poniedziałek, 30 czerwca 2014

"22 Jump Street" | Film

Seria: Jump Street
Tytuł / Tytuł oryginalny: 22 Jump Street
W rolach głównych: Jonah Hill, Channin Tatum
Gatunek: Komedia
Reżyseria: Phil Lord
Polska premiera: 13. czerwca 2014
Produkcja: USA

Druga, zdecydowanie lepsza odsłona przygód Schmidta i Jenko - policjantów, którzy pracując pod przykrywką odszukują dilerów narkotykowych. Tym razem wybierają się nie do liceum, ale na studia! Jeszcze więcej imprez, jeszcze więcej narkotyków i jeszcze więcej śmiechu!

Schmidt i Jenko pracują teraz przy Jump Street 22 (budynek przy Jump Street 21 - kościół z koreańskim Jezusem - odkupili Koreańczycy). Wciąż poszukują dilerów narkotykowych, ale nie idzie im to. Wszystko ma się zmienić, kiedy zostają wysłani na studia. Znów otrzymują nową tożsamość, znów mają rozpracować sieć narkotykowego kartelu. Wszyscy powtarzają, że sprawa jest "dokładnie taka sama, jak poprzednia". Jednak okazuje się, że robiąc znów to samo do niczego nie udaje im się dojść. Trzeba spróbować czegoś nowego, tylko czego? Jedynym tropem jest zdjęcie, na którym widać zmarłą z przedawkowania dziewczynę i człowieka bez twarzy. Współpraca Jenko i Schmidta nie klei się. Ten pierwszy odnalazł bratnią duszę w Zook'u, który gra w futbol, za to drugi się zakochał. Czy mimo to uda im się odnaleźć dilera? Może ta sprawa rzeczywiście jest dokładnie taka sama jak poprzednia?

Po raz kolejny mocną stroną filmu okazali się bohaterowie. Głównie oni byli przyczyną mojego niekończącego się śmiechu. Oprócz wciąż zachwycających Jenko i Schmidta mieliśmy całą plejadę zabawnych postaci. Począwszy od Zooka, przez Mayę - dziewczynę Schmidta, Kapitana Dicksona, Mercedes - współlokatorkę May'i, bliźniaków Yong'ów, a skończywszy na Duchu - przywódcy narkotykowego kartelu, z którym policjanci z Jump Street mierzą się na początku filmu. Wszyscy oni są jedyni w swoim rodzaju. Tworzą niesamowitą atmosferę. Słowne gagi i sytuacje, w których wszyscy oni biorą udział były tak komiczne, że nieraz cała sala wybuchała śmiechem. Niektóre żarty były tak wieloznaczne, że aż trudno w to uwierzyć! Film jest kierowany zdecydowanie do tej trochę starszej publiczności, która oglądając 22 Jump Street na pewno będą bawić się znakomicie! Wisienką na torcie jest ostatnie 5 - 10 minut filmu - rewelacja. Polecam : )

niedziela, 29 czerwca 2014

"21 Jump Street" | Film

Seria: Jump Street
Tytuł/Tytuł oryginalny: 21 Jump Street
W rolach głównych: Jonah Hill, Channing Tatum
Gatunek: komedia, kryminał
Reżyseria: Michael Bacall
Polska premiera: 13. lipca 2012
Produkcja: USA

Cóż mogę powiedzieć? Niesamowity duet, wiele śmiechu i kryminalna zagadka do rozwiązania. To właśnie przepis na komedię doskonałą! Jeśli dodamy jeszcze do tego Chaninnga Tatum i fakt, że on i Jonah Hill udają licealistów (będąc prawie 30-letnimi policjantami) możemy liczyć na prawie dwie godziny dobrej zabawy.

Schmitd i Jenko chodzili razem do liceum, a potem obaj trafili do szkoły policyjnej. Chociaż nie przepadali za sobą w przeszłości (w zasadzie to wręcz się nie znosili) to postanowili pomóc sobie i dzięki tej współpracy obaj ukończyli szkołę i zostali policjantami a nawet partnerami. Po dość poważnym błędzie podczas aresztowania zostają przesunięci do wydziału na Jump Street, który przez większość policjantów nie jest traktowany poważnie. Tam Jenko i Schmitd otrzymują zadanie - wrócić do liceum i odnaleźć dilera narkotykowego. Zyskują nową tożsamość i wracają do czasów szkolnych. Jenko, który zawsze był uwielbiany odkrywa nagle, że teraz w liceum jest zupełnie inaczej - nie potrafi się odnaleźć, nie należy do "elity". Egzystuje na marginesie szkolnego ekosystemu. Za to Schmitd, który kojarzy liceum z najgorszym okresem swojego życia, poznaje dziewczynę i staje się najbardziej zaufanym człowiekiem szkolnego gwiazdora. Jak odnajdą się w nowych rolach? Czy odnajdą dilera?

Pomysł na film jest na prawdę rewelacyjny. Oczywiście intryga nie jest aż tak misterna, żeby nie można było spróbować zgadywać kto jest głównym podejrzanym, ale pomimo to dałam się zaskoczyć. Bohaterowie również są niesamowici. Jenko i Schmitd stanowią duet bardzo stereotypowy: przystojny sportowiec, trochę niekumaty i niski, inteligentny grubasek. Oprócz tego nadopiekuńczy rodzice Schmidta, którzy na czas akcji byli również rodzicami Jenko, znany w całej szkole Eric, Pan Walters - nauczyciel od wychowania fizycznego, Kapitan Dickson... Wszyscy oni sprawili, że nie mogłam spokojnie wysiedzieć. Oglądałam wciąż się śmiejąc. Polecam serdecznie!

sobota, 28 czerwca 2014

"Sąsiedzi" | Film

Tytuł oryginalny: Neighbors
Tytuł: Sąsiedzi
W rolach głównych: Zac Efron, Seth Rogen, Rose Byrne
Gatunek: Komedia
Reżyseria: Nicholas Stoller
Polska premiera: 9. maja 2014
Produkcja: USA


Film tak głupi, że aż śmieszny! Na prawdę zastanawiam się czasami skąd ludzie biorą pomysły na filmy... Nie żebym się nudziła oglądając Sąsiadów - co to to nie! Po prostu sama bym chyba na coś takiego nie wpadła...

Młode małżeństwo zaczyna układać sobie życie. Mają piękną małą córeczkę, wprowadzają się do nowego domu, życie układa im się tak dobrze jak to tylko możliwe. Ale nic nie trwa wiecznie... Do domu obok wprowadza się bractwo studenckie i chociaż na początku między sąsiadami panuje atmosfera jak najbardziej pokojowa dochodzi do pewnego zgrzytu. Od tej pory już nic nie będzie takie samo. Pełne werwy małżeństwo zrobi wszystko żeby pozbyć się studentów z sąsiedniej parceli, a członkowie bractwa będą się prześcigać w wymyślaniu sposobów na uprzykrzenie życia sąsiadom. 

Zabawne dialogi, nietuzinkowe pomysły... Wszystko byłoby bardzo fajnie gdyby to nie było aż tak głupkowate. Chociaż prawdę mówiąc po prostu dało się wyczuć klimat amerykańskiej komedii. Takiej, przy której nie trzeba myśleć nic a nic, wystarczy patrzeć i się śmiać. Chyba dlatego uważam film za całkiem dobry. Nie jest to na pewno film, który koniecznie chciałabym zobaczyć raz jeszcze, ale nie żałuję, że wybrałam się na niego do kina. Było warto dla tych kilku sąsiedzkich intryg i kilku przystojnych, młodych aktorów... Jeśli chodzi o samych bohaterów to muszę przyznać, że aktorzy odwalili kawał dobrej roboty. Wszyscy są dokładnie tacy, jacy powinni być stereotypowi studenci, sąsiedzi i... no cóż, młode małżeństwa chyba nie wyglądają w ten sposób w stereotypach. Było lekko i zabawnie. Film nie jest może warty wydawania na niego pieniędzy na bilet do kina, ale jeśli kiedyś pojawi się w telewizji, to można obejrzeć go po to, żeby się trochę pośmiać.

środa, 25 czerwca 2014

"Elita" - Kiera Cass

Seria: Rywalki
Tytuł: Elita
Tytuł oryginalny:
Autor: Kiera Cass
Ilość stron: 326
Wydawnictwo: Jaguar
Ocena: 7/10 (bardzo dobra)

Przeczytanie  Elity zajęło mi więcej czasu niż lektura Rywalek. Dlaczego? Książka jest równie interesująca, odkrywa przed nami kolejne sekrety Illei, a co najważniejsze, poznajemy bliżej kandydatki na Królową. Jest jednak pewne "ale" - niezdecydowanie głównej bohaterki zaczyna doprowadzać (mnie) do szału. To dlatego zamiast skończyć Elitę w jeden wieczór spędziłam przy niej przynajmniej trzy. Ma to swoją dobrą stronę: mogłam spędzić więcej czasu w zamkowych murach w towarzystwie księcia Maxona.

America jest jedną z sześciu kandydatek, które biorą udział w Eliminacjach. Z 35 dziewcząt pozostały w zamku tylko one. Jedna zostanie żoną księcia Maxona i stanie się księżniczką, a w przyszłości królową Illei. Zanim to jednak nastąpi America i pozostałe pięć kandydatek muszą udowodnić, że nadają się do pełnienia tej roli. Pod opieką Silvii pobierają nauki dotyczące ustawodawstwa, prawa i historii Illei. Organizują przyjęcia dyplomatyczne, przesiadują na herbatkach z Królową... Jednak nie wszystko jest takie piękne jak się wydaje. Dziewczyny rywalizują ze sobą kierując się nie tylko uczuciem do Księcia, ale również chęcią zdobycia władzy i pozycji społecznej. Ich życiu grozi ciągłe niebezpieczeństwo, ponieważ nikt nie wie kiedy nadejdą Rebelianci i dopuszczą się kolejnego ataku na zamek. Ponadto stało się coś, co spowodowało, że America odsunęła się od Maxona. Chociaż wciąż nie była pewna swojego uczucia do Księcia starała się przy nim trwać, bo on darzył ją sympatią... Kto odpadnie z rywalizacji, a kto zostanie w Zamku? Która z dziewczyn ma największe szanse na zdobycie serca Księcia?

W tej części postaci nabrały koloru. Do tej pory dość schematyczne i szablonowe bohaterki stały się konkretnymi osobami, z którymi możemy się zaprzyjaźnić lub je znienawidzić. Książę również zyskał - przynajmniej w moich oczach. Król i Królowa zaczęli brać udział w życiu dziewcząt z Elity, nie byli już jedynie cieniami przemykającymi przez Wielką Salę podczas posiłków. Zapoznajemy się bliżej również z Gwardzistami, Pokojówkami i innymi ludźmi pracującymi w Zamku. To jest duży plus.

Język również jest przyjemny - współgra z treścią książki oraz nastrojem w niej panującym. Poza tym sama fabuła zaczyna się gmatwać, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Nie skupiamy się jedynie na rywalizacji wśród Dziewcząt, ale na polityce Illei, systemie społecznym i problemach tamtego świata. W cukierkowej otoczce dostajemy kilka mocnych kopniaków, które mają nas trochę rozbudzić.

Jedyne co przyprawiało mnie o mdłości i chęć wyrzucenia książki prze okno to niezdecydowanie Americy - głównej bohaterki, która relacjonuje nam wydarzenia. Do pewnego momentu wszystko było w porządku, równowaga między "chcę", "powinnam" i "trzeba pomyśleć" była zachowana. Jednak w pewnym momencie ta Dziewczyna już nic nie wiedziała, cały czas prosiła o czas do namysłu i robiła głupoty o jakich nie śniło się nikomu. Całym sercem kibicowałam jej i księciu Maxonowi, a ona niszczyła w mgnieniu oka wszystko to, co udało im się stworzyć!

Podsumowując, zostałam przemaglowana, moje uczucia i emocje zmieszano z błotem, a zaangażowanie powinnam pozostawić za sobą. Przyznam jednak szczerze, że tak silnych emocji dawno nie odczuwałam podczas czytania! To sprawia, że zdecydowanie każdemu polecam Elitę. Chociaż nie jest tak wyważona jak Rywalki to przyprawia o dreszcze i zachwyca! Polecam :))

poniedziałek, 16 czerwca 2014

"On wrócił" - Timur Vermes

Tytuł: On wrócił
Tytuł oryginalny: Er ist wieder da
Autor: Timur Vermes
Ilość stron: 397
Wydawnictwo: W.A.B.
Ocena: 6/10 (dobra)


Już sama okładka i tytuł sugeruje, że ta książka jest czymś nowym, nieprzewidywalnym. To samo mówią nam opinie wystawione przez różne pisma i zamieszczone z tyłu. Z jednej strony zabawna i pełna humoru, z drugiej przedstawia gorzką stronę dzisiejszego społeczeństwa. Świat oczami człowieka z przeszłości i to nie byle jakiego. Hitler we własnej osobie komentuje, irytuje i rozśmiesza. Tylko czy wypada śmiać się z niego lub z nim?

Pewnego dnia na opuszczonej parceli budzi się mężczyzna. Mężczyzna w mundurze Niemieckim z czasów II Wojny Światowej, przekonany, że wczorajszego wieczora jadł kolację z Evą Braun i prowadził wojnę. Coś jest jednak nie tak, bo nikt go nie poznaje. Bezsprzecznie znajduje się w Berlinie, ale mijający go ludzie przechodzą obojętnie lub z zainteresowaniem pokazują go sobie palcami. Znikąd nie słychać niemieckich pozdrowień. Gdzie jest Bormann? Gdzie Goebbels, Himmler? Wszystko nagle staje się jeszcze dziwniejsze, gdy Adolf Hitler odkrywa, że jest rok 2011! Czyli dawno już powinien nie żyć... Zamiast siedzieć bezczynnie z założonymi rękoma postanawia odnaleźć się w nowej sytuacji. Niedługo po przebudzeniu trafia do telewizyjnego show, w którym udaje Hitlera, a ludzie go uwielbiają...

Z początku sytuacja była tak absurdalna, że wszystkie rozmowy, rozmyślania i zdarzenia były komiczne, na prawdę zabawne. Jednak w miarę upływu czasu, z każdym kolejnym rozdziałem zaczynałam odczuwać lekki niesmak lub rozczarowanie. To co z początku wydawało się bardzo obiecujące przeszło w dość monotonną historię, która mimo wszystko wzbudziła mój podziw dla autora. Wykonał kawał dobrej roboty wplatając w powieść historyczne postaci i silne nawiązania do przeszłości - do przeróżnych operacji wojennych, przemówień Hitlera i innych. Ogólnie On wrócił robi dobre wrażenie. Czyta się przyjemnie - język jest prosty w odbiorze. Historia opowiadana jest z punktu widzenia głównej postaci, co wiąże się z dużą ilością przemyśleń i opisów i zdecydowanie mniejszą ilością dialogów. Jednak akcja poprowadzona jest na tyle sprawnie, że nie ma tu dłużyzn i zbędnych treści.

Jeśli kogoś interesują historię w stylu "co by było gdyby" oraz polityczne i społeczne satyry, On wrócił jest historią właśnie dla niego. Polecam serdecznie : )

piątek, 13 czerwca 2014

"Avengers" | Film

Tytuł / tytuł oryginalny: Avengers
W rolach głównych: Chris HemsworthRobert Downey Jr, Chris Evans, Mark Ruffalo, Scarlett Johansson, Jeremi Renner, Tom Hiddleston
Gatunek: Science-Fiction, Przygodowy
Reżyseria: Joss Whedon
Polska premiera: 11. maja 2012
Produkcja: USA

Oto jest! Ważna chwila dla superbohaterów MARVEL'A nadeszła. Wszyscy oni przybyli (z bardzo dalekich zakątków świata) by ratować Ziemię, której zagraża wielkie niebezpieczeństwo. Jak poradzą sobie samotnie dotąd walczący bohaterowie? W grupie siła czy jednak Projekt Avengers nie ma szans na powodzenie?

Podczas poszukiwań Kapitana Ameryki, wiele lat temu, na dnie oceanu zamiast niego znaleziono potężny artefakt - Tesserakt. Teraz ktoś się o niego upomina. Loki, który według wszystkich w Asgardzie przepadł na wieki, przyjmuje moc z rąk potężniejszych od siebie istot i obiecuje im, że odnajdzie Tesserakt oraz poprowadzi ich armię na Ziemię. W obliczu zagrożenia, które stwarza przybysz z innego świata Nick Fury postanawia rozpocząć Projekt Avengers. Do gry o wysoką stawkę, którą jest uratowanie Ameryki i Świata, zaproszeni zostają Czarna Wdowa, Kapitan Ameryka, Iron Man, a także doktor Banner - Hulk. Niespodziewanie zjawia się też Thor, który wprowadza niemało zamieszania. Tej niecodziennej ekipie przyjdzie zmierzyć się nie tylko z Lokim i armią, którą dowodzi, ale też agentem Tarczy Sokolim Okiem oraz z astrofizykiem Erikiem Selvigiem. Jak poradzą sobie Avengersi? Przekonajcie się sami!

Jak nietrudno zauważyć wszystkie filmy MARVEL'A są ze sobą powiązane. Jeśli nie oglądaliśmy poprzednich możemy mieć pewne kłopoty z ustaleniem skąd coś się wzięło, ale nie jest to uciążliwe. Najważniejsze informacje są nam zaserwowane z dużą dawką humoru i fajerwerków, więc nie powinniśmy się pogubić. W Avengersach występuje cała plejada superbohaterów, a co za tym idzie ścierają się ze sobą ich osobowości tworząc przy tym niepowtarzalny klimat. Dochodzi między nimi do sprzeczek częściej niżby sobie tego życzyli zapewne. Tony Stark podchodzi do wszystkiego na luzie, nie przestrzega zasad, nie podlega regułom, co bardzo nie podoba się Rogersowi. Kapitan Ameryka przywykł do wykonywania rozkazów i nie może zrozumieć zachowań Iron Man'a. Dr Banner stara się za wszelką cenę nie denerwować, ale nie przychodzi mu to łatwo przy ciągłych docinkach Starka. Czarna Wdowa również nie zawsze trzyma nerwy na wodzy. Thor zdaje się być ponad to wszystko - przecież jest synem Odyna! 

Mimo zgrzytów, sprzeczek i różnic poglądów bohaterowie muszą podjąć kroki, które zapewnią spokój mieszkańcom Ziemi. Wydawałoby się, że przy ciągłych wybuchach, pościgach i zasadzkach nie ma miejsca na żarty, ale znajdziemy w Avengersach sporą dawkę komiksowego humoru. Będzie chwila na otarcie łez, ale znacznie częściej będziemy wstrzymywać oddech i czuć krążącą w żyłach krew. Film jest na prawdę dobry. To zwieńczenie dotychczasowych osiągnięć superbohaterów i wytwórni przy okazji. Na prawdę warto obejrzeć! (No i nie można zapomnieć o dodatkach po napisach!)

poniedziałek, 9 czerwca 2014

"Szczęściarz" | Film

Tytuł: Szczęściarz
Tytuł oryginalny: The Lucky One
Na podstawie: Szczęściarz, Nicholas Sparks
W roli głównej:  Zac Efron, Taylor Schilling
Gatunek: Melodramat
Reżyseria: Scott Hicks
Polska premiera: 19. kwietnia 2012
Produkcja: USA


Na obejrzenie filmu czekałam już jakiś czas, ale postanowiłam najpierw przeczytać książkę. Tak dla porównania i tak dla równowagi. W końcu książka była pierwsza... Znałam całą historię, więc nie zostałam niczym zaskoczona, a mimo to czuję, że film był na prawdę bardzo dobry! Oglądało się go przyjemnie, ale nie bez chwil zastanowienia "dlaczego zrezygnowali z tego motywu?", "dlaczego tak zmienili wersję wydarzeń?". Jednak zmiany, których dokonał reżyser w stosunku do oryginału były dość niewielkie, więc nie wykrzywiły obrazu całości.

Logan Thibault (Zac Efron), marines, który odsłużył w Iraku trzy zmiany, znajduje na pustyni zdjęcie z dedykacją. Nie mogąc znaleźć właściciela fotografii, postanawia ją zatrzymać. Chłopak zaczyna wierzyć, że zdjęcie przynosi mu szczęście, kilka razy uratowało mu życie. Po powrocie do kraju Logana wciąż nawiedzają koszmary. W końcu dla odzyskania spokoju postanawia odszukać dziewczynę z fotografii. W małym miasteczku w Karolinie Północnej odnajduje Beth (Taylor Schilling), rozwódkę z dziesięcioletnim synem. Czy zdjęcie i przyjazd do Hampton pozwolą odnaleźć Loganowi szczęście?

Klimat, w którym rozgrywa się akcja filmu jest bardzo zbliżony do klimatu powieści. Śliczne małe miasteczko wygląda jak oaza spokoju. Piękne krajobrazy są bardzo naturalne, prawdziwe i przywodzące na myśl normalność. Cała sceneria: ogród, dom, kościół, kojarzy się z czymś bezpiecznym i przytulnym. Odczucia są bardzo silne dzięki znakomitym zdjęciom i montażowi. Idealnie w to otoczenie wpasowują się bohaterowie. Grani przez Zaca Efrona (który nie jest już tym śpiewającym, tańczącym i grającym w kosza nastolatkiem z High School Musical) i Taylor Schilling, Logan i Beth, są naturalni. Zachowują się zwyczajnie, swobodnie. Wykreowane przez nich postaci dają się lubić, przekonują widzów do siebie. Pozostali bohaterowie również znakomicie wpasowują się w ten świat - były mąż Beth, jej babcia i syn. Wspólnie stworzyli coś na prawdę fantastycznego!

Na prawdę serdecznie polecam film, nawet tym, którzy z książką się nie spotkali. Jednak jak zawsze nie jest to kino dla każdego. Melodramaty rządzą się swoimi prawami, więc mamy tu trochę łez do wyciśnięcia, ciężką sytuację, problemy do rozwiązania... Ale też dużo śmiechu i miłości. Jeśli jednak ktoś jest zwolennikiem kina akcji i nie przepada za historiami romantycznymi z pewnością nie jest to film dla niego. Dla wszystkich innych - jak najbardziej. Prawie każdy znajdzie tu coś dla siebie. Jeśli sama fabuła nie przypadnie do gustu, to może warto zobaczyć film dla aktorów? :)

piątek, 6 czerwca 2014

"Rywalki" - Kiera Cass

Seria: Rywalki
Tytuł: Rywalki
Tytuł oryginalny: Selection
Autor: Kiera Cass
Ilość stron: 332
Wydawnictwo: Jaguar
Ocena: 8/10 (znakomita)

No spójrzcie tylko na okładkę! Czyż nie jest cudowna? Nie, nie dlatego zabrałam się za tą książkę, w końcu stare powiedzenie mówi "nie oceniaj książki po okładce". Nie zrobiłam tego, niemniej jednak powieść przypadła mi do gustu!

Kiedy następca tronu osiąga odpowiedni wiek należy znaleźć mu małżonkę, która będzie pochodzić z ludu. Tak zwana Córa Illei. Królowa Amber właśnie w ten sposób została wybrana, teraz szansę na zostanie wybranką księcia ma otrzymać 35 dziewczyn, które na okres Eliminacji zamieszkają w pałacu i będą miały zaszczyt poznać księcia Maxona. Wśród nich jest America, nazywana też Mer. Dziewczyna nie chciała nawet wypełnić formularza zgłoszeniowego, ale za namową Aspena, który kochał ją z całego serca i po negocjacjach z Mamą postanowiła udać się do Urzędu Obsługi Prowincji złożyć podpis pod zgłoszeniem. Nie przypuszczała, że mogą ją wybrać, a jednak... Jak America poradzi sobie w nowej sytuacji? Jest "piątką", więc w hierarchii społecznej prawie sięga dna, a jednak trafiła do pałacu. Czy będzie w stanie pokochać księcia?

Co podobało mi się w Rywalkach? Absolutnie wszystko! Od samego początku, czyli krótkiego wprowadzenia do nowego świata, którym jest Illea, jego zasad i krótkiej historii przez miłość Mer i Aspena, zgłoszenia do Eliminacji i w końcu samego pobytu w zamku aż do końca - do ograniczenia grupy dziewczyn z 35 do zaledwie... kilku. Fabuła jest ciekawa, interesująca. Poza tym dziewczyny uczestniczące w Eliminacjach, książę Maxon, Aspen, rodzina Mer i wszyscy pozostali bohaterowie są nakreśleni dość ciekawie, bez przesadnej rozwlekłości, ale o każdym coś wiemy. Wiemy dokładnie tyle ile America, ponieważ narracja w Rywalkach jest pierwszoosobowa. Pozwala to nam utożsamić się z główną bohaterką, która na szczęście nie jest płytka, nie walczy o tytuł czy koronę. Po prostu stara się odnaleźć w nowym otoczeniu.

Rywalki to książka skierowana przede wszystkim do dziewcząt. Nie można powstrzymać się od porównać do Kopciuszka, ale ja tylko przez chwilę zdobyłam się na porównywanie tej historii z jakąkolwiek inną. I nie zestawiłam Rywalek z tą piękną baśnią, ale z Igrzyskami śmierci. Może to ze względu na gatunek (znalazłam coś takiego jak YA fiction, czyli po prostu fikcja dla młodzieży). Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że skądś znam schemat - nowe państwo po jakiejś wielkiej wojnie, Eliminacje jako rozrywka dla ludu, numery wyznaczające hierarchię, jedna kandydatka na jeden region. Na tym ogólnym polu podobieństwo jednak się kończy. Chociaż status społeczny wyznaczają liczby, to nikt nie broni poruszać się po całym państwie (oczywiście jeśli tylko ktoś ma na to pieniądze), Eliminacje nie są ani krwawe, ani brutalne. Jedyną strzałą, która może przeszyć dziewczęta jest strzała amora... Ewentualnie rebeliantów, którzy raz na jakiś czas przypuszczają atak na zamek, ale oni rzadko kiedy wyrządzają komuś krzywdę. 

Teraz czekam na moment, w którym sięgnę po kolejną część. Rywalki to dopiero początek i mam nadzieję, że kontynuacja okaże się równie przyjemna w odbiorze. Serdecznie polecam, jeśli akurat przyjdzie komuś ochota na pełną niespodzianek historię dziewczyny, która wcale nie chciała trafić do pałacu, ale jakoś potrafi się tam odnaleźć.

środa, 4 czerwca 2014

"Korona w mroku" - Sara J. Maas

Seria: Szklany tron
Tytuł: Korona w mroku
Tytuł oryginalny: Throne of Glass
Autor: Sarah J. Maas
Ilość stron: 492
Wydawnictwo: Uroboros
Ocena: 8/10 (znakomita)

Na szczęście nie musiałam długo czekać na przeczytanie drugiej części Szklanego tronu. Gorzej z ostatnią, która jeszcze nie wyszła... Będę musiała okazać niemało cierpliwości, bo na chociaż domyślam się co najprawdopodobniej nastąpi, to jestem ciekawa jak wszystko się rozegra. I czy moje przypuszczenia okażą się prawdziwe!

Celaena po wygranej w Turnieju otrzymuje tytuł Królewskiej Obrończyni. Oprócz zapewniania bezpieczeństwa rodzinie królewskiej podczas balów Zabójczyni musi też wykonywać powierzone jej przez Króla zlecenia. Zazwyczaj uśmiercenie tego czy tamtego lorda, który nie jest przychylny władzy Króla lub dopuścił się, na prawdę lub tylko potencjalnie, zdrady. Jednak nie wszystkie misje są proste. Kolejnym celem Caleany staje się dawny znajomy podejrzany o działanie w zorganizowanym ruchu oporu. Jakiego wyboru dokona Zabójczyni? Pozwoli mu odejść czy okaże się lojalna wobec Króla, którego z całych sił nienawidzi? I najważniejsze - jakie to pociągnie za sobą konsekwencje?

Szklany tron był rewelacyjny. Tego samego spodziewałam się po kolejnej części serii i prawdę mówiąc nie zawiodłam się. Co prawda potwierdziła się reguła stara jak świat, a przynajmniej jak trylogie, że druga część zawsze jest nieco gorsza od pierwszej. Gorsza jednak nie znaczy słaba. Co to to nie! Korona w mroku zawładnęła mną całkowicie, gdy tylko po nią sięgnęłam. W powieści pojawiają się znów ci sami bohaterowie, ale tym razem są w innej sytuacji, ich relacje są odmienne niż na początku, ich status się zmienił. Jednak wciąż pozostają tymi samymi ludźmi skrywającymi niejedną tajemnicę. Powoli poznajemy je, co czyni książkę niezwykle ciekawą. Powieść jest bardzo klarowna. Równocześnie ciągnie się kilka wątków, ale są ze sobą bardzo blisko związane, więc nie mieszają nam w głowach. Język jest współczesny, więc nie przeszkadza w odbiorze. Przeciwnie - bardzo plastyczne opisy pozwalają nam wyobrazić sobie scenerię, w której wszystko się rozgrywa. Mnogość obcych nazw, wierzeń i ludów sprawia, że świat, w którym rozgrywa się akcja powieści staje się bardziej rzeczywisty.

Intrygi, magia, stare wierzenia i przede wszystkim tajemnice sprawiają, że Korona w mroku jest wspaniałą książką. Zarówno jako książka fantastyczna jak i młodzieżowa (dla tych trochę starszych), bo opowiada o przyjaźni, zaufaniu, miłości. Polecam bardzo serdecznie i zaczynam okres oczekiwania na kolejną część!

poniedziałek, 2 czerwca 2014

"Iron Man 2" | Film

Tytuł / Tytuł oryginalny: Iron Man 2
W roli głównej:  Robert Downey Jr
Gatunek: Science-Fiction, Przygodowy
Reżyseria: Jon Favreau
Polska premiera: 30. kwietnia 2010
Produkcja: USA

Kolejna część przygód superbohatera w żelaznej zbroi. Znów bardzo miło spędziłam czas w towarzystwie mocnego nie tylko w słowach, ale również w zbroi... czynach Tony'ego Starka alias Iron Man'a (Robert Downey Jr). Zaraz, zaraz... on nawet nie kryje się z tym, że jest Superbohaterem!

Tony Stark czuje, że odłamki, które pozostały w jego ciele nieubłaganie zbliżają się do serca. Żyje na pełnych obrotach nie chcąc stracić nic z życia, które wiódł do tej pory. Do obowiązków prezesa Stark Industries dochodzi masa spotkań z komisjami wszelkich maści pragnących zmusić go do przekazania zbroi Iron Man'a na rzecz armii USA. Zmęczony tym wszystkim Stark przekazuje firmę Pepper, a sam wyrusza na wakacje... Niedługie. Przychodzi mu stanąć do walki z Iwanem Wanko, który twierdzi, że mają niezałatwione porachunki. Wkrótce Iron Man'owi przyjdzie zmierzyć się nie tylko z Whiplash'em, ale też całą armią maszyn, które stworzył na polecenie Justina Hammer'a, właściciela firmy konkurującej ze Stark Industries.

Film nie jest tak dobry jak pierwsza część Iron Man'a, ale nie jest też porażką gatunku (jak często zdarza się w przypadku sequeli). Akcja toczy się szybko i efekciarsko. Na każdym kroku towarzyszą nam efekty specjalne, adrenalina i spora dawka humoru. Niezastąpiony Robert Downey Jr wprowadza do filmu charyzmę i niewymuszony luz. Rzuca na nas czar i nie pozwala oddalić się od ekranu. Możemy też zaprzyjaźnić się z Czarną Wdową graną przez Scarlett Johansson. Kobiety patrzą na nią z zazdrością (może nie zawsze, ale na pewno jest czego pozazdrościć), a mężczyźni z podziwem. Jej obecność przybliża nas wielkimi krokami do filmu, który ma być ważnym punktem w karierze superbohaterów MARVEL'A. 

Akcja goni tu akcję, a humor nie odstępuje nas na krok. Jest z czego się pośmiać i jest kiedy wstrzymać oddech z podziwu bądź przerażenia. Emocji na pewno nie zabraknie podczas oglądania Iron Man'a 2! Polecam miłośnikom gatunku i widzom głodnym kina akcji. : )

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...